Reklama
Wielu młodych artystów, szczególnie śpiewających, tak samo szybko pojawia się na scenie, jak i z niej znika. Często zastanawiamy się, czemu dobrze zapowiadający się wokalista, niejednokrotnie świętujący triumfy we wszechobecnych dzisiaj „talent show”, rozpływa się na długi czas zaraz po wydaniu pierwszej piosenki lub płyty. Najczęściej wszystkiemu winien jest bezwzględny rynek muzyczny i jego bezlitosne prawa oraz rządzące nim demony o twarzach menadżerów, producentów i rzekomych promotorów. To oni, wykorzystując – można by rzec słowami wieszcza: „młodość górną i durną”, która poddaje się swojej nierozumności – często prowadzą marzycieli do nieuniknionej zguby. Pragnący wielkiej kariery początkujący twórcy bezkrytycznie wierzą w obietnice bez pokrycia, roztaczające wspaniałe wizje przyszłości, i zatracają swoją własną osobowość i wrażliwość dla ulotnej chwili zaistnienia na scenie.
 
Na szczęście błędy młodości łatwo się wybacza, człowiek wcześniej czy później dorasta, a w konsekwencji potrafi uwolnić się od dręczących go demonów przeszłości. 
 
Jak każdy z reguły musical, również Rapsodia z Demonem opowiada z pozoru prostą i nieprawdziwą historię dwóch młodych przyjaciół muzyków-wokalistów, pragnących wielkiej kariery scenicznej – pełnego pasji niepoprawnego marzyciela Erwina oraz Kacpra, intelektualisty twardo stąpającego po ziemi. Ich losy poznajemy w momencie, kiedy szukając swojej scenicznej tożsamości, rozpoczynają drogę ku sławie od występów w podrzędnym barze, „grając do kotleta”. Nawet spotkanie z lokalną dziennikarką nie przynosi pożądanych rezultatów w postaci szerszej promocji rodzących się talentów. Zasadnicza zmiana zachodzi dopiero z chwilą, gdy na muzycznej i życiowej drodze Erwina pojawia się tajemniczy Mistrz-Demon – Balamis. Zawiera on z chłopakiem układ, gwarantujący natychmiastową popularność i wieczną sławę. Czy aby na pewno jest to jednak uczciwy i przejrzysty kontrakt, którego muzyk nigdy nie będzie żałował?
 
Na scenie warszawskiego Teatru Rampa holenderski aktor, reżyser i trener Michel Driesse wyreżyserował z hollywoodzkim rozmachem musical oparty na przebojach legendarnej grupy Queen. Proste libretto Katarzyny Kraińskiej początkowo nie wzbudza głębszych refleksji. Jednakże w zestawieniu z obsadą: trochę niedoceniany przez publiczność Kuba Molęda oraz inni zdolni młodzi artyści (Sebastian Machalski, Natalia Piotrowska, Basia Gąsienica-Giewont, Brygida Turowska), przynosi zupełnie nowe spojrzenie na oglądaną historię. Tym samym postać Demona, w którą wcielił się kierownik artystyczny sceny muzycznej teatru i jednocześnie asystent reżysera Jakub Wocial, znajduje swoje uzasadnienie i odbicie w rzeczywistości. Można zatem przypuszczać, że autorka scenicznej historii chciała nam pokazać kulisy rodzących się i nagle przerwanych karier muzycznych. Wocial zaś zasługuje na szczególne słowa uznania za niezwykły popis wokalnych możliwości, które plasują go na czele całego zespołu. 
 
 
Doskonała choreografia Santiago Bello, właściwa dynamika, sceniczny rozmach, świetne kostiumy Doroty Sabak, muzyka na żywo w wykonaniu muzyków pod kierownictwem Jana Stokłosy, a przede wszystkim wielka wrażliwość i pieczołowitość artystów w stosunku do niezapomnianych przebojów Queen – pozwalają z całą odpowiedzialnością zaliczyć ten spektakl do czołówki polskich musicali. To trzeba zobaczyć!
 
Zapraszamy na spektakle w grudniu 29,30 oraz Sylwestra 31 grudnia, a także w styczniu 2016 Gramy również  2, 3, 5 stycznia 2016 r. , a następnie 28, 29, 30, 31 stycznia 2016 r.
 
Bądźcie z nami!
 
Tekst: Robert Stawski
FOTO: Teatr Rampa
 
 

Partnerzy

abk_logo kdm_logo zpap_logo teraz_polska_logo bok_logo kt_com_logo kopd_logo mediatory_logo_2 logo_lp
zamek_krolewski_logo perly_medycyny_logo mfr_orzel2013_logo mgr_orzel2013 mpr_orzel2013 gat_2013_logo logo_pp spp_2013 egd logo
 bwl logo  thingsbulb  cbck logo orly_budownictwa_logo rig_logo_2  logo kart arena  Platforma  retail logo